• Wpisów:715
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 17:41
  • Licznik odwiedzin:24 587 / 1681 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
"Niech sobie ludzie będą, jeśli chcą,
a potem po kolei każde z nich umiera,
im, chmurom nic do tego
wszystkiego
bardzo dziwnego."
 

 
"Całe życie zrywam się i padam,
jakbym w piersi miał wiatr na uwięzi,
i chwytają mnie złe listopady
czarnymi palcami gałęzi.

Ja upiłem się tym tchem, tym szumem,
niepokojem, który serce zatruł-
to dlatego śpiewać już nie umiem,
tylko wołam wołaniem wiatru,

to dlatego codziennie się tułam
po wieczornych, po czarnych ulicach
i prowadzi mnie wilgotny trotuar
w mgłę wilgotną, która bólem nasyca."

 

 
Witajcie po stosunkowo długim czasie.
Raczej nigdy już nie wrócę tu na stałe, ale miło czasem coś tu dodać, pośledzić wasze poczynania, zobaczyć, który ze starych blogerów jeszcze jest, a który już odszedł.

 

 
Hej
Właściwie nie wiem, o czym mogłabym tu napisać. Już prawie nikt nie zagląda na mojego bloga (widzę to po wyświetleniach), ale prawdę mówiąc, odkąd przekroczyłam magiczną liczbę 20000, to przestałam na to zwracać uwagę.
Teraz piszę po to, by za parę lat móc tu wrócić i pomyśleć "co ja miałam wtedy w głowie" z całkowicie beztroskim uśmiechem.
Nie chcę tu wylewać żali, bo właściwie nie ma na co. Jest dobrze.
W kwietniu, jak już pod spodem wspominałam, czeka mnie jeszcze kilka konkursów - z angielskiego, biologii, polskiego, czytelniczy i śpiewaczy. Nie powiem, że nie mogę się doczekać, ponieważ u mnie wszelkie tego typu wyjazdy łączą się przede wszystkim z wielkim stresem, a dopiero potem satysfakcją.
Pozdrawiam cieplutko, trzymajcie się! I nie zapominajcie się uśmiechać
  • awatar Folari: Ja też przestałam już zwracać uwagę na te wszystkie liczby. :)
  • awatar Habujalaba: Ja zaglądam! :) Piękny tytuł :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Zaraz koniec roku, a to mój pierwszy wpis typowo o szkole dotyczący drugiej gimnazjum.
Druga gimnazjum. Od pierwszej minął niecały rok, a ja czuję, jakby to była przestrzeń nie do przebycia.
Bo chyba tak jest. Zmieniłam się (ciągle się zmieniam) i dojrzałam. Do zmian, do akceptacji, do podjęcia pewnych decyzji. Już nie płaczę, kiedy coś mi się nie uda, teraz już tylko się śmieję. Jestem roztrzepana, ale co z tego? Nikt, kto mnie na tej podstawie krytykuje, nawet w dobrej wierze, nie będzie za mnie z tego rozliczany.
Jeśli chodzi o oceny to są bliźniaczo podobne do tych z lat ubiegłych. Wciąż są lekkie potknięcia, ale ogólnie stoję na dobrym poziomie - jeszcze kilka poprawek, konkursów, i będę z siebie dumna.
Przyjaźnie? Te same, kilka nowych (kilka byłych). Jestem z nich strasznie zadowolona, bo motywują mnie i nastrajają jakoś tak bardziej optymistycznie. A kiedy mówię o nich, jako o tych idealnych, to nawet się takie stają.

Pozdrawiam was, czytających i zapraszam do komentowania - za każdy odzew się odwdzięczę, obiecuję
 

 
Mam ochotę usunąć większość tych idiotyzmów, zostawić tylko perełki.
Czemu wracam? To chyba już... czwarty? raz, kiedy długo nie piszę, blog spisuję na straty, po czym bezceremonialnie znowu pcham się na ten serwer.
Może to ze względu na tych wszystkich cudownych ludzi, których już prawie nie pamiętam z nazwy i nie mam pojęcia, czy ich blogi wciąż funkcjonują. Może dlatego, że zostawiłam tu cząstkę, nie, grudę siebie. Wielką, ciężką, czarno-białą grudę. I żal mi ją tak po prostu wyrzucić.



Zmieniło się we mnie naprawdę wiele. Nie piszę już tak patetycznie, (a przynajmniej mam taką nadzieję!), jestem starsza, mądrzejsza, jeśli chodzi o interpunkcję i składnie, bardziej doświadczona.
Chciałabym w tym miejscu pozdrowić serdecznie wszystkie byłe(obecne?) czytelniczki mojego bloga, które zawsze był dla mnie drogowskazem i promyczkiem na pingerze.
Pozdrawiam również Weronikę i Kinge, które blogi usunęły. I każdego, kto to czyta.


Ma również nadzieję, ze nie będę tak egoistyczna względem was, jak byłam kiedyś. Robiąc krok w tę stronę - nie doszukuj się tu sumienności.
Jeszcze raz pozdrawiam i, jeśli to czytasz, zostaw komentarz ~ Marysia
  • awatar Candiess: znam to uczucie też ostatnio dawno tu nie pisałam ale jakoś szkoda mi tego co tu stworzyłam nawet jeśli połowa nie ma ładu i składu
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wakacje się kończą, więc mogę je już z czystym sumieniem podsumować (zwykle wyznaję zasadę, by nie chwalić słońca przed zachodem - to bardzo pomocne motto w moim życiu).
Pomimo wielu błędów, jakie popełniłam i trudów, które musiałam znieść, zaliczam je do tych dobrych okresów w moim życiu, kiedy coś postanowiłam i zmieniłam, kiedy byłam zadowolona z tego, że żyję i dumna, jak to robię.
Zrozumiałam, że odejścia są nieodłączną częścią mnie i dzięki temu doceniłam, co mam. A posiadam bardzo wiele - przyjaciół, rodzinę, was.
Jestem zdrowa i szczęśliwa. Mam prywatnego psychologa i strasznie dużo czasu, by spełniać swoje marzenia.
I jeszcze apel do ciebie - nie patrz w tył, żyj całym sobą, całym swoim sercem, bo nic nigdy się nie powtórzy. Oddychaj głęboko i ciesz się tym, co masz - bo to jest bardzo kruche i ulotne.


I bardzo, bardzo dziękuję za te dwadzieścia tysięcy wyświetleń, to jakaś masakra jest nie spodziewałam się, że kiedykolwiek ta chwila nadejdzie, naprawdę...
  • awatar ☾ I'm not angel †: Cześć! Dopiero zaczynam i chciałabym cię zaprosić na mojeo bloga iamnotangel.pinger.pl/ Mam nadzieję, że ci się spodoba i go zaobserwujesz :D
  • awatar Gość: super blog
  • awatar Gość: no nie no nie no nie no. piękne zdjęcia, gdzie jest oznaczony fotograf? XD i ogólnie mądrze, zresztą jak zawsze. :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
We never know we go,—when we are going
We jest and shut the door;
Fate following behind us bolts it,
And we accost no more.


Nie chce mi się pisać dłuższego wpisu. Wystarczy, że jest dobrze i wszystko wraca do normy.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Tytuł mówi sam za siebie - od dzisiaj jestem na dwunastodniowych koloniach i jakimś cudem w autokarze jest wifi. Nie będzie innych postów przez ten czas, przykro mi.
Zostawiam was ze zdjęciem psa Alaski (tutaj nie widać, ale ma jedno oko niebieskie, a drugie brązowe)
Miłych wakacji!

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Pamiętacie, jak wiele wcześniej pisałam o przyjaźni? Jak przekonywałam was, że przyjaźń, która się skończyła wcale nie musiała nigdy nie istnieć? Z perspektywy czasu mogę się tylko cieszyć, że już kiedyś tak myślałam. Teraz, doświadczona przez życie, ze skończoną przyjaźnią na karku mogę tylko przytaknąć swoim wcześniejszym słowom. Bo to, że już na siebie nie patrzymy otwarcie i właściwie nie zamieniamy ważniejszego słowa nic nie znaczy przy tych latach, które przeżyliśmy wspólnie, prawda? Życie toczy się dalej, ludzie przychodzą i odchodzą, zostawiają szereg sprzecznych emocji i wspomnień, ale to my wybieramy, które zostaną z nami na zawsze. Nie gryźmy się od środka, nie płaczmy w ukryciu - idźmy z podniesioną głową. Ja próbuję to robić, chociaż wiecznie zerkam wstecz i wiecznie jest mi żal, że zostawiłam tę przyjaźń za sobą, z drugiej jednak strony jestem zadowolona, ze dałam radę przetrwać sama.

Chciałabym powiedzieć, że ta przyjaźń skończyła się od tak, w zgodzie. Lecz prawda jest taka, że nie obyło się bez żalu i zarzutów, skrywanych od dawna i wielu przykrych słów. I chociaż teoretycznie minęło dosyć dużo czasu, moi znajomi wiedzą, że przeżywam jakby to było wczoraj, chociaż nie powinnam, bo zwyczajnie się nie opłaca.
Mogę tylko dziękować, że mam jeszcze innych wspaniałych przyjaciół i postaram się nie popełniać tych samych błędów i nie pozwlić, by oni popełnili błędy poprzednika.
  • awatar Motocyklistkaaa: Świetny blog! Zajrzę tu jeszcze nie raz! Pozdrawiam i zapraszam do mnie ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
... czyli recenzja ,,Dla ciebie wszystko'' Nicholasa Sparksa
Na początek krótki opis z lubimy czytać:
,,Dawson Cole i Amanda Collier. Chłopak z dołów społecznych, wychowany w rodzinie uchodzącej za najgorszą, najbardziej mściwą, najbardziej niebezpieczną w całym hrabstwie Pamlico: złodziei, dilerów narkotyków, sutenerów i pijaków ze skłonnościami do przemocy. I dziewczyna z przeciwnego bieguna społecznego, pragnąca zostać nauczycielką. Różnice pochodzenia, wychowanie, wreszcie nieprzychylni ludzie sprawiły, że tych dwoje nie mogło być razem, choć oboje bardzo tego pragnęli. Dawson, który w młodości niechcący zabił człowieka, nigdy się z tym nie po-godził. Żyje samotnie, pracując na platformach wiertniczych i pokutując za dawne winy. Amanda, mimo że wyszła za mąż i urodziła dzieci, czuje się nie-szczęśliwa. Po latach dawni kochankowie spotykają się w rodzinnym miasteczku z okazji pogrzebu starego przyjaciela. Stłamszone przed laty uczucie powraca – ale czy uda im się odnaleźć szczęście na przekór całemu światu? Przeszłość i związane z nią konflikty odzywają się ze zdwojoną siłą...''
Właściwie nie wiem, co powiedzieć. może zacznę od tego, że książka nie zaskoczyła mnie tak bardzo, gdyż moja przyjaciółka wcześniej oglądała film i dokładnie mi go streściła.
Jeśli jednak zapomnieć o jej słowach, to książka była całkiem niezła. Ukazano w niej naprawdę ważne wartości: przebaczenie, trudne wybory, miłość pod każdą postacią, śmierć... Mimo to miałam nieodparte wrażenie, że przysłonił je ten okrutny, Sparksowy patos... Bo i postacie ładnie zarysowane, i literówek znalazło się tylko trzy, nawet wydarzenia były dosyć realne (chociaż to już druga książka, w której ten autor porusza kwestie spoiler, odejdź! zjawisk paranormalnych i przywidzeń), tylko te ckliwe opisy zepsuły nieci urok tej książki. Ale to Sparks - czytałam już trzy jego książki i nie spodziewałam się niczego innego. Niemniej czapki z głów za to, że mężczyzna zna tyle opisów uczuć i potrafi je zastosować w swoich licznych wynurzeniach (nie, żebym umniejszała umiejętności mężczyzn w tym zakresie - to po prostu dziwne, że on tak pisze o miłości, że potrafi tak wczuć się w kobietę)
Podsumowując - 7/10, za zakończenie polecam, sami przekonacie się, czy warto.
 

 
Mam czternaście lat i teoretycznie życie przed sobą. Ale tylko teoretycznie - zawsze mogę umrzeć wcześniej. Zachorować mieć wypadek samochodowy załamać się i popełnić samobójstwo ktoś może mnie zamordować bo zostanę świadkiem kradzieży mogę spaść ze schodów na wysoką wieżę skoczyć z mostu.
Ale mam czternaście lat i życie przed sobą, i teoretycznie tylko to chcę pamiętać. Przecież gdybym codziennie zagłębiała się w filozofię skutecznej śmierci, siedziałabym w sterylnie czystym pokoju (zarazki niosą śmierć) jadła tylko kaszki z proszku (genetycznie modyfikowana żywność) nie widziała się z nikim (potencjalni zabójcy, a nóż, który niosą mi do obiadu równie dobrze może być narzędziem zbrodni) i nie korzystała z internetu (tam czyhają na mnie pedofile). Książek też bym nie czytała (weźmy pod lupę taką grę o tron - zakochasz się w jednym z bohaterów, a on umrze - zwiędniesz z tęsknoty).
I tu wkracza cytat: Starajcie się z dnia wycisnąć jak najwięcej..tyle na ile to możliwe. Bo nawet nie wiecie kiedy może się okazać że już nie wiele wam dni zostało na zrobienie tych wszystkich rzeczy które odłożyliście na potem.- Monika
Dlaczego go tu wklejam? Bo pomimo tego, że mam jedynie czternaście lat to wszystko co chciałabym zrobić zajęłoby mi przynajmniej tysiąc. I nie zdążę, nie ma bata. Ale chciałabym wycisnąć trochę czasu na zrobienie przynajmniej jednej jedenastej tego, co zamierzam. Ale kiedy będę we wszystkich ludziach widzieć idiotów, wszystko negować i postępować wspak z własnym sumieniem to tego nie osiągnę. Nie osiągnę tego też wtedy, gdy będę snuć czarne jak kawa wizje, ani wtedy, kiedy będę sobie nocami wypłakiwać oczy...
Nie, nie próbuję z was zrobić niepoprawnych optymistów. Nie chcę pokolorować wam życia na żółto i na niebiesko - każdy musi dorosnąć do zmian i przemyśleć, czy w ogóle ich potrzebuje. Nie, ja w tym wpisie jestem totalną egoistką - chcę sama siebie przekonać, że optymizm popłaca.


http://herbatnik12345.pinger.pl/
  • awatar ωєяσиιкѕѕѕ: @I NIE ZAPOMINAJCIE SIĘ UŚMIECHAĆ!: Marysia pisze same mądre wpisy :)
  • awatar I NIE ZAPOMINAJCIE SIĘ UŚMIECHAĆ!: Bardzo, bardzo, bardzo mądry wpis. Nawet nie wiem co mam tu napisać bo idealnie wyczerpałaś temat :) A co do Moniki, pamiętam że codziennie wchodziłam na jej bloga i czytałam co ma nam do przekazania, była dla mnie ogromną inspiracją do działania. Prowadź bloga tak dalej, jest świetny :) Naprawdę
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Ojej, ale dużo do nadrobiebia w challenge'u! Do dzieła:

Książka, ktòra sprawia, że jesteś szczęśliwy:
Sekretny język dziewczyn - chociaż to książka należąca do odmóżdżaczy, sprawia, że jestem tak po prostu szczęśliwa. Przystępny język, nieskomplikowana fabuła, ale nie nudzi. Nie polecam starszym czytelnikom, niestety może im się wydać dziecinna i płytka. Ja jestem do niej przywiązana ze względu na to, że była jedną z pierwszych na mojej półce, mam do niej sentyment.
...sprawia, że jesteś smutny:
Mam tu dwa typy: złodziejkę książek i cień wiatru. Z jednej strony liryczny portret świata w czasie drugiej wojny światowej, pisany zaskakująco i z klasą, z drugiej zaś opowieść z gatunku tych, po których musimy się zastanowić nad własnym życiem. Mozaika niespełnionych szans, złamanych obietnic, sklejona masą tajemnic i zagadek. W dodatku ta szara, nastrojowa Barcelona...
... sprawia, że chce ci się śmiać:
Love, Rosie! Napisana z humorem, czasem przedstawione tam sytuacje są wręcz nierealne (spojler- ślub na czacie) ale zawsze śmieszą w ten piękny, niewymuszony sposób.
...przereklamowana:
Może fani mnie zjedzą, ale Gwiazd Naszych Wina. Lubiłam i to bardzo, do czasu gdy nastąpił na to szał, a ja przeczytałam inne, lepsze książki.
... nie spodziewałeś się, że polubisz:
Więzień nieba, czyli książka, od której zaczęłam przygodę z Zafonem.

Jutro jadę do Krakowa, więc wpisów przez dwa dni nie będzie. Ale przywiozę zdjęcia
 

 
I w sumie, to jest całkiem fajnie. Tylko ten czas tak goni i goni i...

Moja ulubiona seria? Przez chwilę wahałam się między Harrym a Zwiadowcami, ale jednak to ta pierwsza sprawiła, że zaczęłam czytać porządne fanfiction i nie zatruwać się czymś ortograficznie i gramatycznie martwym. Zaczęłam również czytać lepsze książki, a także zbierać je. I poznałam wielu fajnych i zdolnych ludzi.
Ulubiona książka z serii? Insygnia. Nie, nie jestem sezonowcem, ja po prostu najbardziej ją lubię. Klimat, cytaty, to, jak Rowling wszystko doskonale wyjaśniła... ehhh...

A wy? Ulubiona seria i dlaczego?
  • awatar Dziewczyn(k)a w Glanach: Ja waham się pomiędzy HP a "Percy'm Jacksonem". Książki J.K.Rowling rozpoczęły moją przygodę z fandomami, fanfiction i dalej, mimo upływu czasu pięciu lat od pierwszego kontaktu z "Kamieniem Filozoficznym" je uwielbiam. Percy za to sprawił, że poznałam wiele wspaniałych osób i spędziłam niejedną naprawdę piękną chwilę. I oczywiście, przygody Percy'ego też uwielbiam <3.
  • awatar parafrazując: harry, bo potterhead forever, bo to książka którą kochałam od pierwszego słowa, bo tak. ulubiona część? więzień, książe lub insygnia.
  • awatar RainbowxD: "Harry Potter" też jest moją ulubioną serią. Książki J.K. Rowling czytam nawet po kilka razy i jeszcze mi się to nie znudziło :D.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
''A te cienie któż zmyje sprzed oczu
twoje usta rzeźbione są zmierzchem
księżyc zaszedł za oczy bezdźwięcznie

i cóż powiem w tej ciszy: że kocham?
Pył zostanie ze skrzydeł motyla
twoje usta rzeźbione są zmierzchem

i znów będą wieczory samotne
i znów będzie ptak gadał dziwaczny
zrywać kwiaty znów będą czyjeś ręce
w oczach które pokochać pragnąłem

a te cienie któż zmyje sprzed oczu
twoje usta rzeźbione są zmierzchem
księżyc zaszedł za oczy bezdźwięcznie.''

Och, znowu nie zrobiłam tego, co miałam w planach. Właściwie powinnam się do tego przyzwyczaić - że jestem tylko człowiekiem i tylko okropnym leniem, ale z drugiej strony jestem też pedantką (połowa z was mówi właśnie głośne ,,Wt[cenzura]! Przecież to niemożliwe!'' i ta połowa właśnie mówi mi, że czas coś zmienić, że czas wreszcie wziąć się w garść i nie odlatywać tak często.
Koniec roku szkolnego się zbliża nieubłaganie a ja właściwie chciałabym, by potrwał choć z miesiąc dłużej. by czas zatrzymał się dla mnie, by inni nie musieli przez moją głupotę siedzieć dłużej, by dał mi jeszcze chwilę. Ale to niemożliwe i każdy o tym wie.
Następny dzień Challenge book'a:

Ach, więcej niż trzy razy? Żadną, chyba. mój limit to właśnie trzy razy, więc nie znam odpowiedzi na to pytanie. Niektóre fanficki za to przeczytałam i po sześć, bo to o wiele krótsza forma niż książka i kiedy chce, mogę się nimi pocieszać.
Pozdrawiam
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Nie pisałam już pięć dni i dobrze, bo pewnie nie napisałabym nic sensownego.
no, może w czwartek przelałabym na was strumień, a nawet falę szczęścia, gdyż ja i dziesięć osób z naszej klasy, plus trzy z drugiej gimnazjum, wygraliśmy taki mały konkursik w parku narodowym, pokonując naszych odwiecznych rywali, którzy nie dość, że byli u siebie, to jeszcze w wielkiej liczbie sześciu grup xD
W pozostałe dni było całkiem w porządku. Normalnie i spokojnie. Zaraz koniec roku, zbliżają się również wycieczki. Ale ja z wakacji nie potrafię cieszyć się w stu procentach, bo to ostatnie chwile z Agatą, przed jej pójściem do nowej szkoły. Wtedy będzie mieć zbyt wiele nowych obowiązków, by móc widzieć mnie codziennie, lub przynajmniej pięć razy w tygodniu.
Zaczynam book chellenge, podejmiecie wyzwanie razem ze mną?


Hmmm... w ubiegłym roku przeczytałam bardzo wiele fajnych książek, większość z tych, które mam na półce są właśnie z tamtego roku. Jeśli jednak chodzi o równo rok temu, to czytałam tylko Igrzyska, Czerwień rubinu i Dotyk Julii. I w takim ustawieniu też bym je oceniła
I jeszcze ja i Weronika z Parku Narodowego Wyszłam niezwykle dziwnie, nie sądzicie?


DobraNox!
  • awatar мєяiση★: @turkusowaa: tak, akurat w tym book challange'u tylko odpowiada się na pytania ;)
  • awatar turkusowaa: Gratulacje wygranej ^^ Ja z utęsknieniem czekam na wakacje :" D Jeszcze rok temu tak ekscytowałam się, że niedługo gimnazjum i trochę się zawiodłam :') O co takiego chodzi w "Book Challange"? Tylko odpowiada się na zadane powyżej pytania czy coś jeszcze? :D Bardo ładne zdjęcie i nie nie wyszłaś dziwnie :P Przynajmniej ja tak sądzę. No jeju nie wiem co pisać,żeby było sensownie. Miłego blogowania :) ^^
  • awatar parafrazując: nasza grupa byla najlepsza ;) i to cudowne opowiadanie :) nie wiem, czy się cieszę z wakacji, ale mam dość oceń i słyszenia miljon razy dziennie, że się pogorszyłam w nauce. w ppn było super, pogadałam chyba z wszystkimi, którym znam i nawet poznałam pana Waldka, z którym gadałam o instagramie i jakiejś parze, którzy poszli w las. Marka i właśnie p.Waldka uświadomiłam na czym konkretnie polega snap, widziałam się z moim kolegą drugi raz od kolonii 2013, było okej, okej i jeszcze raz okej.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Na początku weźcie kartkę i wypiszcie na niej trzy cechy swoich charakterów. Nie, to zadanie nie ma sprawdzić, czy wypiszecie wady czy zalety, kij z tym. Piszcie po prostu prawdę.
Napisaliście? Okay. Koniec wpisu.

Żartuję Wiecie, po co to było? Bo najczęściej tak opisuje się siebie. Wypisuje się jakieś bezsensowne epitety, w stylu: miły, przyjazny/niemiły, nieprzyjazny, by potem godzinami rozprawiać o nich.
Czy te najczęściej zbyt depresyjne, lub wyidealizowane cechy sprawiają, że cokolwiek że sobą robimy? Niech każdy odpowie sam. Może niektórym naprawdę to pomaga, ja nie zaprzeczam. Ale najczęściej na tym się kończy. Na głupich atramentowych kleksach na głupich papierowych kartkach, które się później wyrzuca do śmieci. A w głowie pozostaje kompleks: ja nie mogę nazwać siebie przyjaznym/ja nie jestem super szczery/jestem zbyt cichy/nie jestem zabawny...
Czy można całe życie spędzić na wypisywaniu wad i zalet? Na zastanawianiu się, kim my jesteśmy? Nie wiem. Ale myślę, że to nie to, co piszemy czy mówimy o sobie kształtuje nas, a nasze czyny.
Ale ja nie o tym chciałam. Jak wskazuje obrazek, nie jesteśmy idealni, jesteśmy tylko ludźmi. Tak samo jak w poprzednim wpisie pytam was, czy znacie ideał?
Każdy ma wady. Ale w przeciwieństwie do tych wyglądu, nie zrobimy sobie operacji zmniejszenia antypatii, czy wycięcia bałaganiarstwa, nie. Nie schudnie nam chamstwo, nie podtuczymy altruizmu. Proces zmieniania się jest bardziej złożony.
I ostatnia, najważniejsza dla mnie kwestia: nie warto zmieniać się dla innych. Chyba, że jesteśmy seryjnymi mordercami czy gwałcicielami, wtedy serdecznie polecam. Ale jeśli jesteśmy seryjnymi wesołkami czy wręcz przeciwnie, cichaczami, to jaki jest sens wmawiać sobie, że jesteśmy kimś innym? A jeśli jeszcze nam to nie przeszkadza
Ci, którzy nas kochają zaakceptują nas. Będzie to trwało i będzie mozolne, ale stanie się. Ktoś się wyłamie, ktoś przybędzie... bycie sobą punktuje.
Ale nie spoczywajmy na laurach. Nie wmawiajmy sobie, że jesteśmy idealni, bo nie jesteśmy, zbyt wysoka samoocena jest zła, naprawdę. Tak samo jak zbyt niska. Zachowajmy złoty środek.
Do czego dążę? Że warto zmieniać się tylko dla siebie. Że nie trzeba godzinami siedzieć nad kartkami z cechami charakteru, bo od tego wad nie ubędzie, trzeba działać. Że nie można wierzyć w ideały, tylko do nich dążyć. Dziękuję za uwagę
  • awatar parafrazując: Nie wiem nigdy, co jest gorsze. Za wysoka samoocena, czy.... zbyt niska. Z tą drugą miałam i chyba nadal mam do czynienia. Straciłam 2014 rok na rozprawianie o tym, jaka to ja zła, jaka to ja okropna, jaka to ja brzydka i tak dalej. A potem stwierdziłam, przy pomocy osób, które są dla mnie dobre, że... że to bez sensu. To nie moja wina, że z kimś mi nie wyszło, to nie moja wina, jak wyglądam(ALE: mogę coś w sobie zmienić, gdy tylko chcę), to nie moja wina, że jestem słaba w niektórych dziedzinach, ALE: to moja zasługa, że jestem w czymś dobra, wszystkie znajomości to moja zasługa, to moja zasługa, ze tu jestem i że nigdy się nie poddałam. Bo wiele osób się poddało, bo wiele osób nie doszło d tego momentu co ja i wiele osób przegrało. Ja codziennie wygrywam, codziennie wstaję. I nie ta osoba, która nigdy nie upada jest zwycięzcą, ale ta, która się podnosi nawet wtedy, gdy upadnie. Nie sztuką jest upadać, to towarzyszy nam codziennie w mniejszym lub większym stopniu. Be a winner.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Na początek - czym jest akceptacja?
Większość mówiąc o tym zagłębia się albo w to, co dotyczy wyglądu, więc i ja tym zacznę:

Co widzimy na tym obrazku? Trzy dziewczyny. Jedną grubą, drugą średnią, trzecią chudą. Podpis brzmi, że każda jest ładna.
Czy to prawda? Niech każdy zada sobie to pytanie. Odpowiadając na nie miejcie na uwadze, że odpowiadacie jedynie przed sobą, nikt nie wie, o czym myślicie. Próbujcie pomyśleć po swojemu, jakbyście nigdy nie poznali opinii innych.
Jest ciężko, prawda? W głowie kłębią się różniaste myśli. Ta pierwsza jest gruba, myślisz. Ale na twarzy wygląda całkiem fajnie, prawda?
A ta średnia, zadajesz sobie pytanie, jaka ona jest? Wygląda jak kobieta z krągłościami, ale ma ciemną karnację. Czy to sprawiło, chociaż przez chwilę, że się zawahałeś?
I trzecia, no cóż... ma chudziutką sylwetkę, kościste ramiona.
Zauważyłeś, co je wszystkie łączy? Są uśmiechnięte. I coś jeszcze? Żadna nie jest idealna, choć jedna na pewno jest blisko temu, co za ideał uważamy.
Czy jesteś w stanie wyobrazić sobie ideał? Jeśli jesteś chłopakiem, pewnie pomyślisz o modelce, którą zauważyłeś w gazecie, lub o swoim obiekcie westchnień. Jeśli jesteś dziewczyną, pewnie pomyślisz o swojej idolce, może przyjaciółce? Ale czy to jest tak, że to jest niezaprzeczalny ideał, nie ma wad wyglądu?
Teraz modna stała się akceptacja. I to bardzo dobrze, bo każdemu należy się szacunek. Ale czy każdy potrzebuje pogłaskania po głowie i słów ,,jesteś idealna, nie zmieniaj nic''?
W internecie wiele nastolatek XXL publikuje swoje zdjęcia, oczekując, że znajdą się osoby, którym będą się one podobać. I znajdują się, owszem. Ale są też tacy, którzy napiszą jej po prostu: jesteś gruba, schudnij.
I po takich osobach się jeździ i to mocno. Wyzywa się ich, bo przecież ta kobieta jest chora i dlatego tak wygląda!
A prawda jest taka, że naprawdę malutki odsetek dzieci i młodzieży jest gruby przez chorobą. Większość jest gruba, bo się zaniedbała, bo rodzice nie zwracali uwagi na to, co dzieci jedzą, bo one same na to nie patrzyły. I to jest fakt. I te dziewczyny wcale nie są takie szczęśliwe w swoim ciele, jak się wydaje i jak mówią.
Skąd to wiem? Otóż sama przez większość życia byłam otyła i jakieś tam doświadczenie mam. Teraz moja waga jest prawidłowa, a BMI spoko i wiecie co? Jestem wdzięczna nie tym, którzy głaskali mnie po głowie i mówili ,,och, urośniesz, to i schudniesz'' Nie. Jestem wdzięczna tym, którzy dawali mi motywację, bym się zmieniła. Nie obrażali, ale twardo stali przy swoim. Ale jednak jestem najbardziej dumna z siebie, że to osiągnęłam.

Jaki z tego wniosek? Akceptacja czasami nie polega na przyjmowaniu wszystkiego takim, jakim jest, ale zmienianiu tego na lepsze na tyle, ile to jest możliwe. I takie jest moje zdanie, chciałabym poznać również wasze
  • awatar ωєяσиιкѕѕѕ: Liczę na to, że będziesz częściej dodawała takie motywujące wpisy :) aż przez chwilę uwierzyłam, że ja też mogę się zmienić, wow! To chyba będą jedne z lepszych urodzin, bo dzięki tobie i kilku innym osobom dostałam mocnego kopa do zrobienia czegoś w moim życiu. :D
  • awatar мєяiση★: @parafrazując: ty wredo, spojlerko ty! xD (o charakterze notka to sekret był)
  • awatar parafrazując: wiesz, jesteś wspaniałym przykładem, że da się coś ze sobą zrobić. ja też nim jestem, ale nie chodzi mi o wygląda, więc może poczekaj z tym dłuuugim komentarzem do notki i charakterze :) ale ogólnie, to dobrze jest dążyć do samoakcpetacji, bo jeśli zaakcpetuje się samego siebie, inni też zaczną akceptować
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›